Fakt, troszkę głupio powiedzieć, że "nie chcemy kwiatów, kupcie coś innego"...

nie którzy są tradycjonalistami i uważają, że nie wypada iść bez kwiatów na ślub-znam kilka takich osób. Ale powiem, że pomysł z kupnem "czegoś innego" jest bardzo dobry. Spotkałam się z różnymi zamiennikami, od zabawek, poprzez słodycze, totolotki, artykuły szkolne aż po książki i inne... A zastanawiam się jak by to zostało odebrane, jak bym zaproponowała, żeby każdy przyniósł coś "do jedzenia", nie chodzi mi tu o chleb czy wędlinę tylko o takie produkty które nie zepsują się szybko, takie które mogły by trafić do biednych ludzi. Czasami na święta są organizowane takie zbiórki żywności dla osób potrzebujących, a tak na prawdę ludzie nie tylko głodują "od święta"... ;/ Co Wy na to? Jak Wy oceniacie taki pomysł?